Powiem szczerze ze zaczyna mnie ferdek wkurzać. Ostanio naprawa wyniosła mnie prawie połowę wartości samochodu (po 2 latach bezawaryjnej jazdy). Jak zaczeło się sypać to wszystko naraz...złośliwość....ale do sedna.
Jak codzień rano bezproblemowe odpalanie, jazda do pracy, 8h no i zonk. Chce wracać do domu, autko zakręciło, pokręcił chwile i zgasł.
Teraz po przekręceniu kluczyka ciągle świeci się kontrolka silnika. Odpalić się nie da ale tylko przy wcisniętym pedale gazu. Wystarczy go puścić i silnik gaśnie.
Po podłączeniu interfejsu wyskoczył błąd P0300 Power engine misfire.
Szukając po necie wychodzi na "wielokrotne wypadanie zapłonu". Jakies 2000km temu zapaliła mi się kontrolka na chwilę po czym zgasła gdzie po zaczytaniu błedu wyskoczyło ze "wypadanie zapłonu w cyl1".
Co może być przyczyną takiego zachowania? Jak to usunąć? Czy to znowu droga impreza?
Dodam że wczoraj zatankowałem na muszelce parę litrów Vpower bo sie sponsor trafił i czy tu nie leży przyczyna awarii....













