Artur jeżdzę dwudziesto kilkudziesięcioletnim

Mercedesem,tylko raz miałem problemy z odpaleniem go ,tylko raz od 95-ego roku,siadł mi moduł zapłonowy od przebic na kablach zapłonowych.Serwisuję go sobie sam(tak jakbym do serwisu Mercedesa jezdził albo jeszcze lepiej

)Na świecach zrobię 15 kkm i wyrzucam,nie interesuje mnie że jeszcze dobrze funkcjonują,kable 30 kkm i nowe.Przepustnicę też czyszczę ,smaruję i czyszczę aparat zapłonowy od środka.Gdy nie jezdzę machę mam często podniesioną (profilaktyka),ciotka caly czas mi gada,że samochód mi się psuje ale ona bardziej w temacie krów dojnych

jest biegła .Podchodzę do samochodu inaczej ,wiem ile co mniej więcej wytrzymuje i to wyrzucam ,jeżdżę bezawaryjnie dlatego,usłyszalem ostatnio szum łożyska za dwa dni już go nie było w ten sposób samochodu nie zadziaduję.