Dobry Wieczór.
Jestem posiadaczem najlepszego na świecie samochodu fiat brava 1.4 12V z 1996r. Otóż trzykrotnie zdarzyło mu się zgasnąc przy małej prędkości lub stojąc na światłach. Nie mogłem go odpalic ponownie, wielokrotnie probujac nawet po kilku godzinach. Sam nie wiedzialem co z nim zrobic wiec z ciekawosci wyciagnolem wezyk ktory podaje paliwo do silnika. paliwo lecialo bez zarzutu(przepraszam za moje specjalistyczne okreslenia). Wlozylem wezyk na swoje miejsce pokrecilem nim jeszcze pare razy i o dziwo odpalił! podkreslam ze nic wiecej z nim nie robilem bo sie po prostu nie znam. Co moze byc przyczyna? Moj mechanik nie ma pojecia co moze sie z nim dziac. AHA! i taka kontrolka ktora po wlaczeniu zaplonu gasnie po kilku sekundach (marchewa?) w czasie usterki nie chce zgasnac. No i teraz boje sie nim wyjezdzac na dłuższe trasy bo nie wiadomo kiedy mu sie znow przestanie chciec działac.
Z góry dziękuję za pomoc.















