Jestem od urodzenia miłośnikiem motoryzacji i chyba wiem o niej całkiem sporo choć oczywiście nie wszystko. Samochodami terenowymi na przykład interesuje się bardziej dogłębnie od dość niedawna. I jak zacząłem zgłębiać temat, zastanowiła mnie jedna rzecz, która myślę mi wytłumaczycie.
Niby pierwowzorem założeń dla wszystkich samochodów terenowych jakie widzimy dzisiaj był a jakże amerykański (dzisiaj nie wiem czemu, w naszej europejskiej egzaltacji zapominamy ile motoryzacja zawdzięcza Ameryce) Willys. Skopiowany przez Brytyjczyków i Rosjan, rozpoczął erę samochodów terenowych, czy może bardziej 4x4. Jeep, Land Rover, GAZ to samochody które zdominowały rynek takich samochodów na świecie do końca lat 50-tych a nawet dłużej. I o ile radzieckie konstrukcje możemy sobie z racji polityczno – gospodarczych odpuścić, to przecież dwaj najwięksi gracze, sprzedawali swe produkty również na wolny rynek, więc ich konstrukcje stawały się coraz bardziej „dla użytkownika”.
No i w tym momencie pojawia się Japonia. Ten azjatycki tygrys od początku ekspansji motoryzacyjnej, zajął się samochodami terenowymi, w dużo większym stopniu niż sportowymi (w znaczeniu że samochody terenowe były „naprawdę” terenowe, a sportowe niestety w porównaniu z konstrukcjami europejskimi tylko takie udawały). I tu właśnie zagwostka. Europa stanęła w zasadzie w miejscu, Land Rover cały czas uskuteczniał ten sam model (przecież każdy mówi że Defender zmienia się dopiero dziś), Jeep nawet kombinował (przecież Wagoneer to pierwszy SUV – nie Cherokee/Grand Cherokee), ale jakoś bez zacięcia. A Japonia? Suzuki, Toyota, potem Mitsubishi, wszyscy produkowali terenówki i to coraz nowocześniejsze. Doszło do tego, że Land Criuser jest chyba najczęściej spotykanym samochodem terenowym na świecie – zapewne tak jak Hilux z powodu swej niezawodności. I tego nie rozumiem, czy Japończycy po prostu wykorzystali swój szósty zmysł dotyczący możliwości sprzedaży takich sprzętów w świat, czy wymogły to na nich potrzeby lokalne – ale oni po wojnie szybko się podnieśli, kraj mały więc problemu dróg nie mieli.
A dziś co mamy? Większość z Was za naprawdę terenowe uważa Patrola, Samuraja/Jimny czy (może mniej) Pajero. Są i owszem zwolennicy Jeepa/Land Rovera, ale każdemu kto zaczyna przygodę z terenówkami poleca się konstrukcje japońskie – poza niezawodnością są po prostu lepsze.
Jak to się stało, że Europa przespała bezpowrotnie temat?
















