Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Moderator: fs.mod
  • Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Gwar-ze o tym wątku
  • Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na GG o tym wątku

Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 13:28

Witam, to już moja druga prośba o pomoc na tym forum. tym razem dotyczy alternatora i ładowania.
Zacznę od kontrolki ładowania, która odkąd mam samochód, nigdy nie gasła do końca (pomimo ładowania 14,6 - 14,8 V). Jednak ostatnio zauważyłem na wbudowanym woltomierzu, że owe ładowanie się pogorszyło. Stało się tak z chwilą zmiany klimatu na bardziej deszczowy. Sprawdziłem miernikiem i co się okazuje: z podłączonym akumulatorem bez obciążenia (np. światłami) ładowanie wynosi 13,2 V (o ile wiem prawidłowo powinno być od 13,9 do 14,5). Z włączonymi światłami spada do 12,8 V. Natomiast jak odłączę klemy od akumulatora, ładowanie podskakuje powyżej 14,7 V. Zasięgnąłem języka odnośnie tej nieszczęsnej kontrolki - najwięcej osób wskazywało na uszkodzony regulator napięcia. Więc wykręciłem alternator, sprawdziłem szczotki (ok. 1,5 cm długości), wymieniłem regulator, osuszyłem alternator (gdy wykręciłem szczotki, zauważyłem, że są wilgotne, tak jakby alternator dostał porządnie wodą z kałuży), założyłem z powrotem i naciągnąłem pasek. Problem się nie rozwiązał. Ani ładowanie nie podniosło się, ani kontrolka nie gaśnie całkowicie. Kupiłem nowy akumulator, bo stary już nie dawał rady (stary: 125 AH i 690A, nowy 115AH i 890A), ale wciąż jest tak samo jak było. Dlatego zwracam się do Was , gdyż nie chcę rozwalić nowego akumulatora.
Co radzicie ? W skrócie: głównym problemem jest za niskie ładowanie. Alternator, który posiadam jest dokładnie takiego typu, jak na zdjęciu w linku:
http://www.moto-trans.koszalin.pl/image ... _EX.30.jpg

Pozdrawiam
"Nie ważne przy czym stoisz, ważne jak tym jeździsz"
Awatar użytkownika
Marcin-88
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 8
Rejestracja: 04 Lis 2009, 17:54
Miejscowość: Grodzisk Mazowiecki

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 13:45

Pisałeś,że odłączyłeś klemy z akumulatora i sprawdzałeś ładowanie - błąd.Wielki błąd.
Sprawdz alternator u elektryka,a dokładnie prąd ładowania.Zwróć uwagę,że piszę prąd,a nie napięcie,bo to dwa różne pojęcia.
Napięcie ładowania przy wyłączonych odbiornikach powinno wynosić 14,4V.Po włączeniu np. świateł,dmuchawy,napięcie powinno spaść do min. 13,9V.
Masz prawo zachować milczenie. A wszystko co napiszesz, może zostać zmoderowane
Awatar użytkownika
MotoAlbercik
Moderator
Moderator
 
Posty: 8053
Rejestracja: 12 Gru 2006, 15:25
Miejscowość: Tychy

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 13:50

Zacznij od sprawdzenia połączenia silnika z karoserią(zaśniedziałe styki kabla masowego).
PhantomASA1
Stały forumowicz
Stały forumowicz
 
Posty: 4861
Rejestracja: 02 Lut 2009, 12:03
Miejscowość: Z prawdy :)

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 14:34

Pooczyszczaj wszystkie styki masy a jak to nie pomoże jedz do elektryka (ale dobrego).
Awatar użytkownika
irekman66
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 45
Rejestracja: 14 Lis 2009, 18:06
Miejscowość: Strzelno

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 17:55

Marcin-88 napisał(a):Witam, to już moja druga prośba o pomoc na tym forum. tym razem dotyczy alternatora i ładowania.
Zacznę od kontrolki ładowania, która odkąd mam samochód, nigdy nie gasła do końca (pomimo ładowania 14,6 - 14,8 V). Jednak ostatnio zauważyłem na wbudowanym woltomierzu, że owe ładowanie się pogorszyło. Stało się tak z chwilą zmiany klimatu na bardziej deszczowy. Sprawdziłem miernikiem i co się okazuje: z podłączonym akumulatorem bez obciążenia (np. światłami) ładowanie wynosi 13,2 V (o ile wiem prawidłowo powinno być od 13,9 do 14,5). Z włączonymi światłami spada do 12,8 V. Natomiast jak odłączę klemy od akumulatora, ładowanie podskakuje powyżej 14,7 V. Zasięgnąłem języka odnośnie tej nieszczęsnej kontrolki - najwięcej osób wskazywało na uszkodzony regulator napięcia. Więc wykręciłem alternator, sprawdziłem szczotki (ok. 1,5 cm długości), wymieniłem regulator, osuszyłem alternator (gdy wykręciłem szczotki, zauważyłem, że są wilgotne, tak jakby alternator dostał porządnie wodą z kałuży), założyłem z powrotem i naciągnąłem pasek. Problem się nie rozwiązał. Ani ładowanie nie podniosło się, ani kontrolka nie gaśnie całkowicie. Kupiłem nowy akumulator, bo stary już nie dawał rady (stary: 125 AH i 690A, nowy 115AH i 890A), ale wciąż jest tak samo jak było. Dlatego zwracam się do Was , gdyż nie chcę rozwalić nowego akumulatora.
Co radzicie ? W skrócie: głównym problemem jest za niskie ładowanie. Alternator, który posiadam jest dokładnie takiego typu, jak na zdjęciu w linku:
http://www.moto-trans.koszalin.pl/image ... _EX.30.jpg

Pozdrawiam


Miałem identyczny objaw w moim Poldoroverze, gdy po naprawie alternatora (przebiło radośnie dwie z trzech diod dodatnich prostownika alternatora) wziął się za naprawę jego "szpecjalista" i tak naprawił, że w jakiś magiczny sposób doprowadził do zwarcia pomiędzy diodami dodatnią i ujemną na jednej fazie alternatora, co spowodowało że ta faza się "podwędziła", tj. poszedł przez nią prąd z akumulatora aż się ona zagrzała i pokrzywiła.
Dalej za naprawę wziąłem się już sam, wymieniłem zespół prostownika (koszt 40 PLN, Lucas, oryginał) i profilaktycznie, regulator napięcia (koszt 45 PLN, też Lucas).
I pomimo tego, że wszystkie elementy alternatora były OK, NAPIĘCIE ładowania przy pracy silnika bez obciążenia (światłami) było jakieś 13.8 V a po włączeniu krótkich świateł, spadało do jakichś 13.5.
Efektem tego była konieczność co jakiś tydzień-dwa, podładowanie akumulatora oraz czasami, problem z rozruchem, z ww. oczywistych powodów.
Dziwiło mnie to, gdyż wszystkie diody prosownicze były OK, to samo diody wzbudzania, a także nie było przebić do masy na uzwojeniu twornika (wirnika) i stojana.

Wg mnie, winę za takie działanie ponoszą przebicia międzyzwojowe na ww. fazie stojana, którą zwędził ww. "szpecjalista" od psucia samochodów. Efekt tego - zmniejszona moc na tej fazie i sumarycznie, mniejsza moc (prąd) alternatora, a od tego, za duży spadek napięcia pod obciążeniem.
Efekt pracy lampki ładowania też był identyczny, w nocy dopiero zauważalny i nasilający się przy większym obciążeniu alternatora. Lekkie, ledwo co zauważalne żarzenie się żarówki od kontroli ładowania.
Zmieniłem alternator na kupiony, pewny z Allegro i jak ręką odciął, ładowanie zaraz po rozruchu silnika - 14.5 V, po włączeniu świateł jest jakieś 14.3 - 14.2 i nie spada nigdy do wartości mniejszej, jak 14 V.
Pierwotny alternator rozebrałem i jeszcze raz sprawdziłem - wszystkie diody prostownicze OK, diody wzbudzania OK, brak przebić do masy na uzwojeniach, sprawny regulator - a jednak napięcie ładowania mniejsze.
Moja hipoteza, której nie mam jak sprawdzić to, jak wspomniałem, przebicia międzyzwojowe na co najmniej jednej fazie stojana, tej zwędzonej, oczywiście. Bada się to specjalną maszyną indukcyjną, przebicia te powodują grzanie się uszkodzonego obwodu, tzw. prądy wirowe, szkodliwe zjawisko w maszynach elektrycznych.
Szczera dyplomacja jest tak prawdziwa jak sucha woda albo drewniana stal. J. Stalin.
oprawca_1978
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 67
Rejestracja: 28 Paź 2009, 21:27
Miejscowość: Zegrze

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 15 Lis 2009, 22:01

Wyczaiłem w Grodzisku dobrego elektryka, który ma ogólnie dobrą opinię. Podrzucę do niego jutro alternatorek i niech on się tym zajmie. Poproszę, by sprawdził go pod względem tych przebić międzyzwojowych. Dzięki, Kolego Oprawco
"Nie ważne przy czym stoisz, ważne jak tym jeździsz"
Awatar użytkownika
Marcin-88
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 8
Rejestracja: 04 Lis 2009, 17:54
Miejscowość: Grodzisk Mazowiecki

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 16 Lis 2009, 07:19

I słusznie. Ja bazuję na własnym doświadczeniu z magicznymi kłopotami alternatora z Poldorovera. Generalnie - jeśli daje się zauważyć nawet najmniejsze żarzenie się żarówki ładowania - to już można stwierdzić, że jest coś nie tak z alternatorem, albo jego podzespołami.
Niech ten mistrzu dokładnie sprawdzi wszystkie diody w alternatorze, pod względem poprawności ich działania (prostowanie prądu) oraz, co bardzo ważne jest, niech sprawdzi, (jak będzie umiał, oczywiście) tzw. prąd wsteczny wszystkich diod, ładowania i wzbudzania (o ile takie są w tym alternatorze), bo zwiększony prąd wsteczny (w kierunku zaporowym) będzie dawał efekty świecenia żarówki ładowania oraz powodował zmniejszenie mocy alternatora.
Także niech sprawdzi go pod względem ciągłości wszystkich uzwojeń, braku ich przebić do masy i przebić międzyzwojowych, jak pisałem, to ostatnie nie da się wybadać zwykłym miernikiem, trzeba mieć maszynkę indukcyjną.
Szczera dyplomacja jest tak prawdziwa jak sucha woda albo drewniana stal. J. Stalin.
oprawca_1978
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 67
Rejestracja: 28 Paź 2009, 21:27
Miejscowość: Zegrze

Re: Lublin 1, 2.4 D, 1995r.

Post» 17 Lis 2009, 11:42

Witam ponownie. Pacjent jest już sprawny. Był gotowy już wczoraj, tylko nie starczyło mi dnia na założenie. Ale dziś założyłem, sprawdziłem, nic nie wybuchło czyli jest dobrze :smile: . Przyczyną okazał się padnięty zespół prostowniczy. Elektryk sprawdził alternatorek na maszynie imitującej samochodową instalację, wymienił co trzeba i teraz ładowanie 14,2 V na włączonych światłach oraz gasnąca do końca lampka kontrolna mnie satysfakcjonują :grin: . Dzięki za wszelką pomoc, temat przeznaczony do usunięcia. Teraz prosiłbym o radę jeżeli chodzi o regulację dawki paliwa, ale to jest zawarte w innym temacie o podobnym jak ten nagłówku. Pozdrawiam i szerokości życzę
"Nie ważne przy czym stoisz, ważne jak tym jeździsz"
Awatar użytkownika
Marcin-88
Nowicjusz
Nowicjusz
 
Posty: 8
Rejestracja: 04 Lis 2009, 17:54
Miejscowość: Grodzisk Mazowiecki

 
  • Podobne tematy

Problemy techniczne