Po wymianie wydechu też mi się wydawało, że przestało. Zbieg okoliczności. No nic, dzisiaj już nigdzie nie pojadę, a jutro dam znać, czy świerszczy czy przestało.
A... i jeszcze pan stwierdził: miała pani lokatora. Pokazał na jakieś dzifengo pochodzenia i wyglądu śmieci na czym w silniku. Myszka, proszę pani, a może szczurek. Ciepło mu było.















