ontegoniewie91, troszkę zgeneralizowałeś weźmy na przykład wysokoobrotowe benzyny, te co się do 9-10 tysi kręcą, przy 2,500 to dopiero zaczyna się dla nich oszczędna strefa to samo z nowoczesnym turbodieslem, który tak dopiero od 1900 zaczyna myśleć o jechaniu
Dokładnie w takim TDI to cała "zabawa" zaczyna się od 2000 obr gdy turbina zaczyna doładowywać silnik, w popularnej benzynie 1.4-1.6L to tak do 3000 obr można kręcić. Zresztą nie należy uprawiać PSJ (pizd*waty Styl Jazdy) przy TDI bo przynosi to więcej szkody niż pożytku dla turbiny i silnika.
Zasadniczo to najlepiej wyczuć jak dany silnik czuje się najlepiej i jak wychodzi spalanie. Trzeba też wziąć pod uwagę to czy dla zaoszczędzonych 500 ml paliwa na 100 km warto nadwyrężać sprzęgło i zawieszenie silnika?
Ja osobiście nie lubię męczyć układu napędowego. Jak ma się kręcić to niech się kręci!
Niech się kręci pompa wody, alternator, niech wydech, a w nim katalizator się grzeją. Oczywiście nie żyłujmy silników, ale dajmy im szansę na pokazanie swoich parametrów!.
Bałem się i nadal mam obawy co do aut na "F". Jednak HDI rekompensuje te obawy.
Dławiąc silnik na niskich obrotach napewno nie zaoszczędzimy na paliwie, możemy co jedynie uszkodzić silnik, artykuł na ten temat mam na swojej stronie. Pozdrowienia dla kierowców.