Nowe z salonu, ale po blacharce!

Moderator: fs.mod
  • Poinformuj znajomych na Facebook-u o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Gwar-ze o tym wątku
  • Poinformuj innych ludzi na Wykopie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Twitter-ze o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Blip-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na Buzz-ie o tym wątku
  • Poinformuj znajomych na GG o tym wątku

Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 20 Sty 2009, 22:56

Chociaż oficjalnie nikt o tym nie mówi, są w Polsce salony, w których 8 na 10 świeżo dostarczonych z fabryki pojazdów z miejsca trafia do lakierni.

http://tiry.arbiter.pl/files/g/2_161299 ... ltered.jpg

Uszkodzenia w czasie transportu to chleb powszedni. Oczywiście, w myśl prawa, dealer ma obowiązek poinformowania nas o tego typu przypadkach... i dlatego po nowy samochód, powinno się iść z zaprzyjaźnionym lakiernikiem.

To wcale nie żart. Sami spotkaliśmy się z sytuacją, gdy sprzedawca w jednym z salonów pewnej popularnej marki próbował wcisnąć nam auto z wyraźnymi śladami napraw blacharskich. Po bliższym zapoznaniu się z pojazdem doszliśmy do wniosku, że cały lewy bok lakierowany był poza fabryką, na tylnym słupku znaleźliśmy nawet odcisk palca pod klarem...

Co więcej, nawet nasze pytanie o gwarancję dotyczącą powłoki lakierniczej nie skłoniło doradcy serwisowego do poinformowania nas - potencjalnych klientów - o przygodach, w jakich pojazd, bez wątpienia, uczestniczył. Dopiero po wskazaniu owego odcisku przemiły pan, z uśmiechem na ustach , "przypomniał sobie", że auto miało jakąś "niewielką szkodę transportową" i zaproponował upust w wysokości 2 tys. zł. Biorąc pod uwagę, że samochód wystawiony był w salonie za cenę 109 tys. zł trudno nam było pohamować śmiech. Brnęliśmy jednak dalej.

- Skoro ten element wycenił pan na 2 tys. zł, rozumiemy, że każdy kolejny - w tym przypadku - przedni błotnik, i para drzwi - wycenione są na podobne kwoty?

- O tych elementach nic mi nie wiadomo, muszę skonsultować się z dyrektorem. Wie pan, ja tu tylko samochody sprzedaje, a pan się tu nade mną znęca...

Dlatego właśnie apelujemy, by każdy kto zamierza kupić w niedługiej przyszłości nowy samochód, dokładnie się mu przyjrzał. Zwłaszcza teraz, w szale posezonowych wyprzedaży rocznika 2008. Opisana sytuacja, nie jest wymysłem naszej fantazji, miała miejsce w jednym ze znanych warszawskich salonów, przez grzeczność, nie napiszemy w którym.

Pamiętajmy, że jeśli już odbierzemy samochód nie zgłaszając przy tym żadnych zastrzeżeń - dealer przestaje brać za niego odpowiedzialność. Jeśli zauważymy coś np. po 3 miesiącach od zakupu, wówczas to my będziemy musieli udowodnić, że w tym czasie nie rozbiliśmy auta.

Warto przeczytać:
Fotoradary połączone w jedną sieć - tak będzie w Polsce!
Radary nie lubią mrozów!
Akumulator zimą - dbamy o niego aby nas nie zawiódł!


źródło: poboczem.pl
Pozdro. Kacper
Kacper
Stały forumowicz
Stały forumowicz
 
Posty: 573
Zdjęcia: 2724
Rejestracja: 19 Maj 2006, 23:41
Miejscowość: Warszawa - okolice
Prawo jazdy od: 14 09 2007

Re: Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 21 Sty 2009, 23:19

Niestety polska rzeczywistość...
Requiem for a Dream.
Awatar użytkownika
Piter
Młodzi Gniewni
Młodzi Gniewni
 
Posty: 2906
Zdjęcia: 19
Rejestracja: 05 Lip 2007, 00:40
Miejscowość: Kłodzko
Prawo jazdy od: 01 01 2001

Re: Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 25 Sty 2009, 22:31

kupując w 2003r. forda fusiona było coś nie tak z prowadzeniem.
ściągał na prawo. nie mogli usunąć usterki twierdząc, że wszystko wg nich jest ok.
wkurwiłem się i poszedłem do rzeczoznawcy z pzmot'u. pierwsze co gość zrobił, to sprawdził grubość lakieru. i okazało się, że cały prawy przód i bok był malowany. w tamtym czasie byłem za cienki w uszach i niby wystosowałem pismo do salonu z pomocą znajomego prawnika, ale to niewiele dało.

tak więc rzeczywiście zdarza się.....
majsel
 

Re: Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 08 Lut 2009, 12:16

majsel napisał(a):kupując w 2003r. forda fusiona było coś nie tak z prowadzeniem.
ściągał na prawo. nie mogli usunąć usterki twierdząc, że wszystko wg nich jest ok.
wkurwiłem się i poszedłem do rzeczoznawcy z pzmot'u. pierwsze co gość zrobił, to sprawdził grubość lakieru. i okazało się, że cały prawy przód i bok był malowany. w tamtym czasie byłem za cienki w uszach i niby wystosowałem pismo do salonu z pomocą znajomego prawnika, ale to niewiele dało.

tak więc rzeczywiście zdarza się.....


Podaj nazwę salonu i miejscowość, żeby było wiadome gdzie takie samochody sprzedają.
Requiem for a Dream.
Awatar użytkownika
Piter
Młodzi Gniewni
Młodzi Gniewni
 
Posty: 2906
Zdjęcia: 19
Rejestracja: 05 Lip 2007, 00:40
Miejscowość: Kłodzko
Prawo jazdy od: 01 01 2001

Re: Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 08 Lut 2009, 18:46

krakowski ford partner na jasnogórskiej.

opierałem się na rzeczoznawcy z pzmotu. sprawdziliśmy nawet na nowym prostym odcinku autostrady - auto ściągało w prawą stronę.
po 2 miesiącach bojów przysłali jakiegoś "specjalistę" z forda z warszawy, który oczywiście orzekł, że wszystko w normie i nic się nie stało mimo, że jechało nas czterech w samochodzie po prostym odcinku drogi i ewidentnie ściągało delikatnie w prawo.

nie dajcie się robić w wała!!
majsel
 

Re: Nowe z salonu, ale po blacharce!

Post» 15 Lut 2009, 17:22

w polsce wszystko jest możliwe ... szkoda słów :/
"Drugi na mecie jest pierwszym przegranym"
Awatar użytkownika
ROBERTT
Początkujący
Początkujący
 
Posty: 59
Rejestracja: 24 Lis 2007, 13:57

 
  • Podobne tematy

Wydarzenia