Witam.
Od jakiś dwóch dni mam spory problem z moim roverkiem. Mianowicie samochód załapuje ale nie odpala ale nie zależy to od temp silnika itp, może to się stać w każdej chwili... Dla przykładu gdy odpale samochód, pojeżdże chwilę po mieście i go zgaszę to nie moggę go odpalić, silnik tak jakby dostawał pierwszą dawkę paliwa i zaraz gaśnie. Z wciśnietym pedałem gazu wchodzi na dwa tyś obrotów i paliwo zostaje odcięte. Pierwszy raz coś takiego zrobiło mi się zaraz po zakupie i ktos polecił mi sprawdzić czujnik położenia wału, wyciągnałęm go wyczyściłem końcówkę z sadzy jakiejś i dwa lata było ok aż do teraz. Teraz ani rusz.
Sprawdziłem już czujnik położenia wału, wsadziłęm od innego rovera i dalej to samo, nowy przekaźnik świec żarowych bo był uwalony. Już kończą mi się pomysły... Może to pompa albo immobilizer?














