Sens jest taki, żeby po polskich drogach nie jeździły szroty z Niemiec. Idea piękna, jak najbardziej. Z przyjemnością zamieniłbym swoje stare Bravo na nowe Bravo.
Problem w tym, że wprowadzenie podatku oddali Cię bardzo mocno od nowego Bravo. Choć zależy jak na to patrzeć, bo zamienisz go na Merca, albo Volvo, z tym, że z napisem "MPK".3
Co do szrotów z Niemiec, to stamtąd przestały już dawno przyjeżdżać stare auta, bo Litwini wszystko obecnie zagarniają. U nas też stały się na tyle tanie, że nie opłaca się ich ściągać, naprawiać po kolizjach itd.itp. Selekcja robi się samoistnie i nie potrzeba podatku. Za to pojawia się masa aut po 2000r. po katastrofach drogowych. Wolę mijać się ze starym Fordem, który sobie pyrka i niedłygo i tak się utleni do końca niż Passat B6, który robi 2 lub więcej śladów.
Wg mnie powinni zaostrzyć przepisy dopuszczania aut do ruchu, a nie wprowadzać idiotyczne podatki.
Kolejna sprawa - emisja spalin. Co ma do rzeczy pojemność silnika? Przecież nowy silnik 1,4TSi spala tyle samo, co stare 2,5. Co z tego, że ma nowszy katalizator, jak wg zasady "w przyrodzie nic nie ginie" po jego wymianie środowisko i tak zostaje nim zanieczyszczone???
I po raz kolejny:
Idea piękna, jak najbardziej. Z przyjemnością zamieniłbym swoje stare Bravo na nowe Bravo.
Napewno każdy podziela Twoje odczucia, tak więc zamiast sztucznie próbować usunąć stare auta, niech w końcu zaczną działać na naszą korzyść i któregoś pięknego dnia nikt nie będzie chciał mieć starego auta, bo będzie wiedział, że stać go na takie z salonu.
[ Dodano: Sro Kwi 29, 2009 15:25 ]A to mi przesłał kumpel (autentyczny tekst z francuskiej gazety):
"Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami
kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy
więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny
robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie
przeciętna pensja nie przekracza ceny (!) trzech par dobrych butów,
gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i
oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a
mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli
socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!)
Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce
stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można
porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po
niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za
pośrednictwem tłumacza. Polacy..! Jak wy to robicie..?"