Trudno zaprzeczyć, że samochód z włączonymi światłami jest lepiej widoczny nawet w słoneczne dni. Wielu kierowców skarży się, że jazda na światłach jest dodatkowym kosztem. Można jednak wciąż być oszczędnym i jednocześnie bezpiecznym. Wystarczy doposażyć pojazd w światła do jazdy dziennej. Od 2011 roku wszystkie nowe auta będą fabrycznie wyposażone w światła do jazdy dziennej.
Światła do jazdy dziennej (DRL – Daytime Running Lights) nie służą oświetlaniu drogi – ich zadaniem jest skuteczne zwiększenie widoczności pojazdu przez innych. Wielu kierowców z oszczędności włącza światła pozycyjne sądząc, że w ten sposób uzyskają identyczny efekt. Niestety, w ciągu dnia nie zmieniają one widoczności auta. Zużycie paliwa podczas jazdy na światłach mijania wzrasta o około 0,2 l/100 km – żarówki zużywają ponad 100 W. Najrozsądniejsze jest wykorzystanie świateł do jazdy dziennej opartych o diody LED, którym wystarczy jedynie 10 W. Zgodnie z prawem, tylne światła pozycyjne nie muszą być włączone jednocześnie z DRL, co też zwiększa oszczędności na paliwie i żarówkach.
Dodatkową zaletą świateł do jazdy dziennej jest to, że uruchamiają się po przekręceniu kluczyka w stacyjce. Dzięki temu unikniemy mandatu za brak włączonych świateł (do 200zł) i punktów karnych. Światła mijania często oślepiają innych kierowców po zmroku, ale też za dnia, dodatkowo zmniejszając widoczność innych obiektów, które nie mają świateł, jak zwierzęta, rowerzyści czy piesi. DRL są pozbawione tych wad, gdyż nie podnoszą progu widzialności, poniżej którego oko reaguje z opóźnieniem.
Przy zakupie świateł do jazdy dziennej należy zwrócić uwagę na to, czy posiadają one homologację legalizującą używanie ich w Europie. Można to sprawdzić np. szukając symbolu E na kloszu takiego urządzenia.
















