Wszystko ma swoje źródło w egoiźmie. Szkoda tylko, że spora część kierowców będąc w danej chwili pieszymi robi tak samo.
Moje zdanie jest takie. Powinno się mieć prawo rozjechać bezkarnie jednego przechodnia w roku wówczas taki pasztet lub pasztetowa wchodząc na jezdnie w niedozwolonym miejscu pomyśleli by...
-a może jek mnie przejedzie to mu nawet włos z głowy nie spadnie?
-może będę tą/tym pierwszym jego przechodniem w tym roku?
Wtedy może by tak nie wchodzili wiedząc, że zginą bez żadnych konsekwencji dla kierowcy tak jak ginie mucha pod klapkiem
Bo tak to piesi bazują na tym, że kierowca będzie miał poważne problemy.
Ale głowa do góry. Nawet na pasach też istnieje pojęcie "nagłe wtargnięcie na jezdnię". Wiem to od policjanta. Pieszy musi dać kierowcy SZANSE zatrzymania się.