SCARAB TEAM - rajdy offroad

Re: SCARAB TEAM - rajdy offroad

30 Sie 2012, 11:24

Karson napisał(a):Rebeka z Rafałem - 6 miejsce w generalce,
Flor z Karsonem - 5 miejsce w generalce.


Jak widać trzymacie się blisko na zawodach :mrgreen: Gratulacje :)
Ale oczywiście na kolejnych liczymy na wyższe pozycje 8)
ArteK
Forum Samochodowe
 
Posty: 4722
Zdjęcia: 11298
Rejestracja: 08 Mar 2006, 21:21
Miejscowość: Warszawa
Prawo jazdy od: 12 12 1996
Przebieg/rok: 23tys. km
Auto: Toyota Yaris, Grand Voyager
Silnik: 1.3 VVTi, 3.3 V6
Paliwo: Benzyna + LPG
Typ: Hatchback
Skrzynia biegów: Manualna
Rok produkcji: 2008

Re: SCARAB TEAM - rajdy offroad

02 Paź 2012, 15:10

słowo ciałem się stało :mrgreen:
poniżej początek relacji z III edycji Poland Trophy Dragon Winch Extreme w Walimiu:

Walimska edycja PT jest najtrudniejszą i najbardziej wymagającą dla samochodów, jak i załóg edycją. Mały błąd kosztuje sporą stratę czasową, duży posiada bardziej brzemienne skutki – uszkodzenie auta, czy przedwczesne zakończenie rywalizacji.
Dlatego z pokorą i pewną obawą, ale również pełni nadziei stanęliśmy na starcie do rajdu. Przeróbki jakie wykonaliśmy w samochodzie właśnie w Walimie zostaną przetestowane w 100%, a my poznamy granice możliwości trakcyjne defa i… swoje własne.
Prolog został ułożony na delikatnie pochylonym stoku, a w połowie trasy ukryta została niespodzianka – rozlany po powierzchni, wijący się wśród traw strumyczek, który utworzył około 5m pas rozmokniętej ziemi, w którą podczas przechodzenia nogi zapadały się powyżej kostek. Zwiastowało to spektakularnymi wklejkami już na prologu!
I tak się stało w przypadku niektórych załóg. Nam na szczęście strumyk nie przeszkodził i przejechaliśmy trasę prologu bez używania wyciągarki. Efekt – 4 miejsce.
Do nocy wystartowaliśmy ok. godz. 18.30. Pierwsza próba w Walimiu polegała na przejechaniu ok. 500-700m wzdłuż strumienia wijącego się w wąskiej dolince z kleistym błotkiem i wypłukanym korytem rzeczki. Jedziemy szybko i skutecznie, tylko z jednym podpięciem spowodowanym wtopionym przed nami patrolem. Całość jakieś 4min . Dalej jedziemy na kolejny OS - Hałda. Na starcie kilka stojących aut, wszystkie ekipy zwiedzają trasę , my idziemy w ich ślady . Po kilkunastu minutach zwiedzania OS-u w bardzo słabej widoczności, plus stromizna zbocza hałdy, sypkość podłoża i rachityczność drzewek spowodowały, że podjęliśmy decyzję o nie startowaniu do tej próby. Podobnie jak większość obecnych załóg. Jedziemy na kolejną próbę - Bezdomny Trawers. Trochę ponad kilometrowej długości trasa biegnie wzdłuż zbocza między drzewami, nachylenie miejscami ponad 60%. Ciemności już egipskie, trudno ocenić trasę i wybrać optymalny tor jazdy. Miejscami między drzewami jest bardzo, bardzo ciasno, dlatego jedziemy powoli i z mozołem, często się asekurując i podciągając przednią wyciągarką. Nie idzie nam dobrze, wręcz zaczynamy się złościć, że trasa się nam nie układa, ale w końcu docieramy do mety OS-u. Strat zero, to napawa optymizmem przed kolejną próbą. Po wyjeździe podjeżdżają do nas chłopcy z Rzeszowa (Zegarki) – pytają, czy mamy w zapasie ATF. Zdecydowali się zaatakować Hałdę, ta jednak odgryzła się awarią wspomagania. Ale pieczątkę na mecie zdobyli! Wspieramy ich butelką płynu by mogli jechać dalej.
Pozostał nam już tylko ostatni OS na torze w Dzikowcu . Mnóstwo zjazdów i podjazdów, trochę trawersów, długość to ponad 3km. Tutaj jedziemy trochę sprawniej ale chwilami blokuje nas jadąca przodem załoga. Na szczęście przy dość trudnej przeszkodzie chłopcy nas przepuszczają i możemy jechać swoim tempem. Docieramy do mety, Karol jest cały mokry od potu. Przed nami już tylko 25km powrotnej drogi do mety. Powietrze ma ze 4 stopnie, a my bez okien. Dodatkowo miejscami rozpościera się duża mgła. Na szczęście mieliśmy na wyposażeniu kurtki – zakładamy je i już nie zamarzając docieramy na metę. Na bazie okazuje się że na Hałdę wjechały 3 załogi, jedna zrobiła ją w 1h20min, dwie pozostałe utkwiły na trasie na kilka godzin i nie ukończyły trasy w limicie.
Rano czekają na nas wyniki - lądujemy na 4 miejscu. Może jednak trzeba było zaryzykować i zaatakować Hałdę? Pierwszy jest oczywiście "Zegarek" rubikonem, za nim klan Nowakowskich w samuraju, na trzecim pojazd UTV czyli K.Pietruszka.
Aby poprawić wynik musimy zrobić trasę w całości i liczyć na to, że któraś z wyprzedzających nas załóg odpuści Hałdę ;)
W dzień trasa biegnie w drugą stronę – od tyłu. Zaczynamy od Dzikowca i też „pod prąd”. Przy świecącym słońcu wszystko wygląda inaczej, auto prowadzi się pewnie i baz wahania robimy strome zjazdy i podjazdy. Jedziemy bardzo płynnie i sprawnie. Kolejny OS to znowu Bezdomny Trawers, ten sam, który w nocy tak ciężko nam się jechało. Teraz razem robimy go szybko i prawie bez asekuracji. Przed nami największe wyzwanie - Hałda. Zostawiamy auto i idziemy oglądać trasę. Za dnia widać ją calutką. Lekko nie będzie. Chłopcy z suzuki przed nami zastanawiają się czy jechać, jednak widząc naszą determinację decydują się i ruszają między taśmy. Po kilku minutach startujemy i my. Trasa rozpoczyna się 30 metrowym podjazdem po sypkim podłożu. Karol ledwie może się wspiąć na czworaka na górę! Rachityczne drzewka nie stanowią zbyt pewnego zapięcia do wyciągarki ale nie mamy wyboru. Winda i koła i po chwili def ląduje na górze. Teraz taką samą stromizną na dół, ale auto świetnie sobie z tym radzi i spokojnie Piotrek wykręca samochód pod kolejny podjazd. I znowu podjazd i zjazd. Te same stromizny, takie samo luźne podłoże. Po chwili czeka nas trzeci równie stromy podjazd. Ale największe atrakcje dopiero się zaczynają - teraz jedziemy dookoła hałdy po trawersie. Idzie nam dość sprawnie aż docieramy do ostatniego zjazdu. Do wyboru albo trasa trawersem u góry, albo ostro w dół. Obieramy kierunek na dół. Teraz czeka na nas przeszkoda w postaci ponad metrowego wybetonowanego uskoku wzdłuż, po którym należy jechać prawymi kołami, a na dokładkę lewą stronę blokują dwa potężne drzewa. Cała operacja przebiega bardzo widowiskowo, widzowie mają co oglądać. Jeden, drugi maksymalny wykrzyż, auto pięknie balansuje. Jeszcze metr na kołach i delikatnie, z gracją i elegancją najwyższych lotów def kładzie się na boku. Teraz chwila dla reporterów, zapinamy trawersówkę i stawiamy auto na koła. Dwa prawe oczywiście, bo po lewej stronie przejazd blokują drzewa i lewe koła muszą wisieć w powietrzu. Chwilka przeciskania się i ponownie odpinamy trawersówkę. Zaczynamy jechać dalej, przednia oś pokonuje rów, koła znów cudnie się krzyżują, nos auta idzie w górę, widownia klaszcze i robi zdjęcia figurom jakie def wykonuje. Jest naprawdę widowiskowo! Kolejny metr i z uśmiechem na ustach i wielkiej owacji publiczności Piotrek ponownie kładzie defa na boku. I ponownie reporterzy szaleją robiąc setki zdjęć ;) Atmosfera jest cudna ale zaraz, przecież jesteśmy na OS-ie! Wystarczy zabawy, stawiamy auto i po 10m meldujemy się na mecie. Całość zajmuje nam 58min, tylko 10 min gorzej od najlepszej załogi. Teraz sprawa już jest prosta, pozostaje nam niby bagno w Walimiu. Pokonujemy je w 3min i dwa podpięcia po tym jak auto wyskoczyło przodem z koleiny i stanęło bokiem do kierunku jazdy. Zdajemy kartę na mecie. Wiemy, że na dniu zrobiliśmy maksimum jak na takie warunki i auto. Często na pograniczu rolki lub boka. Nie udało nam się odrobić strat po nocy. Jesteśmy na 4 miejscu w całej imprezie. Przed nami dwie świetnie jadące załogi oraz UTV. Chyba poznaliśmy możliwości defa po ostatnich modyfikacjach, teraz ogranicza nas już "tylko" brak mocy i gabaryty auta.
SCARAB TEAM
Karson
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 2336
Zdjęcia: 20
Rejestracja: 03 Lis 2006, 23:36
Miejscowość: Kielce

Re: SCARAB TEAM - rajdy offroad

30 Paź 2012, 12:09

VII Bałtowskie Bezdroża 2012

Długo się zastanawialiśmy czy jechać. Mamy całkiem blisko, ale nasza dyskoteka to auto na wyjazdy, podróże i wyprawy , nie offroadowe upalanie. Przysłowiową kropką nad i przy podjęciu decyzji o starcie jest telefon od przyjaciół i informacja, że oni są już na liście startowej i nie ma opcji żeby nas zabrakło. Zdjąłem więc bagażnik dachowy, odkręciłem progi, wybebeszyłem niepotrzebne graty z bagażnika i… jedziemy. W sumie zebraliśmy się w grupę 4 samochodów i postanowieniem, że powalczymy w klasie turystycznej.

Do Bałtowa docieramy z małym opóźnieniem. Małe, ale na tyle duże, że spóźniliśmy się na start do prologu. Nie ma ciśnienia, zarówno prolog, jak i wieczorny przejazd nie liczy się w naszej klasie do klasyfikacji generalnej. Na spokojnie więc kleimy nalepy, meldujemy się sędziom, załatwiamy badania kontrolne i plombujemy samochody. Gdy już mocno się ściemniło ekipa jest gotowa do startu – trzy Land Rovery Discovery, oraz rodzynek, czyli Patrol Y60.

Kolejki na nocnym odcinku makabryczne. Pomysł z wypuszczeniem wszystkich zawodników jeden za drugim nie był najlepszym pomysłem. Mimo, że wystartowaliśmy na samym końcu, ponad 1,5h czekamy by zaatakować 1 pieczątkę. Ale w końcu cierpliwości stało się zadość i podbijamy zawieszoną na drzewie śrubę na karcie. Dla sportu podbijamy również pieczątkę klasy Turystyk-Wyczyn i śmigamy dalej. Na szczęście kolejka mocno się przerzedziła, nie wiemy czy ludziom znudziło się czekanie, zgubili się w lesie, czy tak sprawnie podążyli do kolejnej pieczątki, ale przy dwójce jest dużo luźniej. Podbijamy dwójkę naszą i oczywiście TW. Z trójką idzie jeszcze szybciej i po godz. 23 meldujemy się w naszej agroturystyce. Teraz szybkie rozpakowanie rzeczy, opracowanie strategii na sobotni odcinek, mała integracja i spać.

Rano meldujemy się o czasie w bazie rajdu i czekamy na sygnał startu. Oczywiście ponownie startujemy z samego końca. Ma to swoje plusy, będziemy mieli wszystkich na oku. W naszej klasie startuje 31 samochodów, same patrole, samuraje, vitary i pajero. Tylko u nas 3 LR-y ;)
Dojazdówka jest kapitalna, prowadzi przez las i wąwozy, takie typowe, szybkie partie. Śmigamy tylko się kurzy. DO czasu.. przy pierwszej pieczątce kolejka na 1,5km. Zapada decyzja, że omijamy wszystkich i pędzimy na kolejną pieczątkę. Szkoda czasu na stanie w kolejce, a ORG mówił, że trasa jest długa i wymagająca. Jak będzie czas, wrócimy po nią.
Po kilkunastu minutach lądujemy przy pieczęci nr 3. Nawet wymagająca, na stromym (jak na disco) trawersiku i blisko dość drzewa. Podbijamy wszyscy po kolei i jedziemy dalej. Kolejne są znacznie prostsze. Więcej kłopotów sprawia nam wyszukiwanie pieczątek niż samo ich podbijanie. ORG się postarał, pochował pieczątki naprawdę nieźle.
Na piątej próbie z nieznanych nam przyczyn, gałąź do której przywiązana była śruba, znaczy się pieczątka, atakuje z impetem błotnik i kierunkowskaz naszej dyskoteki. Atak jest tak śmiały i nieoczekiwany, że mały ruch kierownicą nie wystarczył – błotnik wgięty, kierunek zbity. Ale podstawowe narzędzia offroadera robią robotę – trytytka i taśma na gada w ruch i po kilku minutach zaatakowane elementy dalej, sprawne tylko trochę inaczej pełnią swe funkcje ochronno-świecące. Pieczątka też oczywiście jest zdobyta. Później kolejna i kolejna. Docieramy do pierwszego czasowego OS-u. Okazuje się nim odcinek z ogromnymi dziurami i masą bardzo ciasnych zakrętów. Nooo… biorąc pod uwagę promień skrętu dyskoteki, porównywalny z przegubowym Ikarusem, lekko nie będzie. Zapinamy reduktory, wbijamy dwójkę, 3 2 1.. start!
Poszło gładko i szybko, nawet lepiej niż się spodziewaliśmy. Sędzia na mecie kręci z niedowierzaniem głową: aleście dali czadu, dyskotekami i taki wynik? Super!
Przybijamy piątkę i gnamy dalej za pieczątkami. Pieczątki nie są ani trudne, ani łatwe. Takie w sam raz. Szkoda tylko, że wszędzie jest sucho.
Docieramy do końca roadbooka, czyli czas na obiad. Jemy szybko żurek z chlebkiem, pijemy herbatę i odbieramy roadbook na popołudniową część trasy. Teraz będzie łatwiej, nie będziemy tracić czasu na szukanie pieczątek i tyczenie śladu do nich, zrobili to już nasi koledzy, którzy jadą trasę odwrotnie do naszej. I faktycznie tak się dzieje. Do każdej pieczątki prowadzi nas ślad. Niestety ma to też swoje minusy – trasa jest rozryta i miejscami musimy dobrze kombinować z trapami żeby móc podbić pieczątki zawieszone na skarpach czy gdzieś przy głębokich dołach.
Drugi OS ma nazwę Sadzawka Strażaka – jest to wyschnięty zbiornik przeciwpożarowy, zarośnięty trawą, z lekko mokrawym dnem i krzakami przy brzegach. Jedziemy go trzy razy. Cud, miód i orzeszki – dyskoteki fruwają na zakrętach, idą slajdami, błotko pryska spod kół, a kierownicy z bananem na ustach i hukiem zawieszenia lądują (dosłownie!) na mecie. Tu znów sędzia łapie się za głowę: „jak wy to robicie, Wasze czasy to ścisła czołówka w T i TW!”
Dziękujemy za miłe słowa i pędzimy dalej. Słońce coraz niżej, a przed nami z 10 pieczątek i jeszcze jeden OS. Pieczątki okazują się być w miarę blisko siebie i nie sprawiają nam żadnych kłopotów. Z wyjątkiem jednej. W sporej dziurze o gliniastym dnie, na dodatek zalanej wodą ukryta została sprytnie pieczątka. Dno rozryte, śliskie, brzegi pochlapane… nie ma opcji żeby samemu i bez wyciągarki podbić pieczęć. Wyciągamy z bagażnika długą taśmę, rozkładamy trapy, opracowujemy strategię i.. po kolei nawzajem się asekurując i podciągając przybijamy pieczątkę. Teraz jeszcze ostatni OS i mamy zapas czasu żeby podjechać i podbić opuszczone z rana pieczątki.
Ostatni OS to piach. Odcinek krótki, ale piach grząski. Na dodatek w połowie OS-u należy się zatrzymać i przybić zawieszoną na brzozie pieczątkę! Skoro ktoś miał taką fantazję.. nie pozostaje nam nic innego jak to zrobić ;) I tak się staje. Czasy podobnie jak w przypadku pierwszych OS-ów, bardzo dobre. Równie szybko docieramy do brakujących od rana pieczątek, podbijamy je i czujemy jak ciśnienie nam spada. Wiemy, że mając wszystkie pieczątki i świetne czasy będziemy w czołówce, ale na wyniki przyjdzie nam poczekać do następnego dnia ;)

Teraz powrót do bazy, zdanie kart, przejazd do agro, szybka kąpiel, przebranie ciuchów i lecimy na bankiet. Spotykamy się z masą znajomych, śmiejemy z niektórych zdarzeń na trasie, omawiamy OS-y, tańczymy, jemy i.. świetnie się bawimy.

Niedzielny poranek nie jest już tak miły, ale cóż, cierp ciało ;) Po śniadanku wsiadamy w samochody i jedziemy do bazy na ogłoszenie wyników. Kilka minut cierpliwego oczekiwania i są. Udało się, jesteśmy na pudle. Spośród 31 samochodów jechaliśmy jedynymi LR-ami , autami wyprawowymi i zajęliśmy drugie i trzecie miejsce! Cel osiągnięty! Dyskoteki potrafią jeździć!
SCARAB TEAM
Karson
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 2336
Zdjęcia: 20
Rejestracja: 03 Lis 2006, 23:36
Miejscowość: Kielce

Re: SCARAB TEAM - rajdy offroad

30 Paź 2012, 12:12

Podsumowanie sezonu 2012

Sezon 2012 za nami. Przejechaliśmy cały cykl Pucharu Offroad.pl i Poland Trophy Dragon Winch Extreme, wystartowaliśmy w Great Escape Rally i paru pomniejszych rajdach. Osiągnięcia są, porażki też się zdarzyły. Jak to w życiu ;)

Do porażek zaliczymy wybuchającą wyciągarkę w Defenderze, oraz ciągłe problemy z napędami w Toyocie. Tematy są już ogarnięte, Toyota ma nowego mechanika, który dba o nią jak o dziecko, Gigglepin Defendera zdradził w końcu swój słaby punkt i więcej niespodzianek już nie przysporzy. Napawa to nadzieją na bezawaryjną jazdę w przyszłym roku, a tym samym dużo lepsze wyniki od tegorocznych.

Przyszły sezon to wielki znak zapytania. Chodzą słuchy, że jeden z cyklicznych rajdów ma nie wystartować, inny rośnie w siłę i poszerza się o kolejne klasy. Czy GER się odbędzie? Co z Drezno-Wrocław? A może właśnie skierować swoje zainteresowania bardziej na maratony? W końcu Transgothica i MT Rally to już marki znane z jakości w całej Europie! No i maraton to znakomita okazja do wyjeżdżenia się na maxa! Niestety kosztowna, jak cały offroad zresztą, dlatego szukamy sponsora. Może jesteś zainteresowany współpracą? Zapraszamy ;)
Nasz Scarab Team się powiększa, już niebawem oficjalnie ogłosimy jaka załoga dołączy w nasze szeregi. Znacie ich, podobnie jak my, walczą na trasach różnych rajdów. Jeżdżą Patrolem ;)

Jest nas w mediach coraz więcej. Współpracujemy na stałe z redakcją Terenowo.pl, jesteśmy w kontakcie z Auto Świat 4x4. Poza tym można znaleźć nas w internecie na blogach, czy Face Booku:
- http://www.scarabteam.pl
- http://www.forum.terenowo.pl/index.php? ... team-blog/
- http://www.scarabteam.wterenie.pl
- [link wygasł]
Do osiągnięć dołączamy zaliczone figury na rajdach, które nie spowodowały uszczerbku na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Autka ciutkę ucierpiały, ale to drobnostka ;) Wywrotki to stały element rajdów przeprawowych, jeśli chce się jeździć na krawędzi umiejętności i możliwości samochodu, należy się z nimi liczyć. I liczymy się z nimi, co może w przyszłym roku skutkować kolejnymi figurami ;)
Do bezapelacyjnych sukcesów zaliczamy wszystkie podia:
- Puchar Polski Offroad.pl – IV miejsce w generalce – załoga Toyoty
- Poland Trophy Dragon Winch Extreme – III miejsce w generalce – załoga Defendera
- Rajd Polski Kobiet – I miejsce – załoga Toyoty
- Bałtowskie Bezdroża – III miejsce – załoga Discovery

Dziękujemy wszystkim znajomym i nieznajomym za miłe słowa, wsparcie, pomoc. Kibicom za doping, rywalom za walkę w duchu fair-play. Sezon 2012 zakończony. Plany na 2013 określone. Teraz zaszywamy się w garażach i przygotowujemy żelazo ;)
SCARAB TEAM
Karson
Stały forumowicz
Awatar użytkownika
 
Posty: 2336
Zdjęcia: 20
Rejestracja: 03 Lis 2006, 23:36
Miejscowość: Kielce
  • Ciekawe publikacje motoryzacyjne

    Czarny czy biały? odpowiednie kolory ubioru dla motocyklistów Czarny czy biały? odpowiednie kolory ubioru dla motocyklistów
    Część zdarzeń drogowych i wypadków z udziałem motocyklistów jest związana z trudnością w zauważeniu przez kierowców tych uczestników ruchu na drodze. Kluczowa jest oczywiście wielkość motocykla, ...
    "Samoczyszczący się" samochód Nissana "Samoczyszczący się" samochód Nissana
    Mycie samochodu to niezbyt przyjemna, a w dodatku kosztowna konieczność. W odpowiedzi na to Nissan rozpoczął testowanie innowacyjnej powłoki lakierniczej, do której nie przylega błoto, woda ani zwykły brud. Być może ...

  •